Skip to content
Menu
jedziemytam.pl
  • Kontakt 📩
  • O nas 📕
  • Wszystkie wpisy
  • Góry, Wulkany, Wspinaczki
  • Subiektywne Rankingi
jedziemytam.pl

Teide 3781 m.n.p.m. nocne wejście na wulkan  

Opublikowano 2022-08-252023-09-24

Wulkan Teide. Teneryfa

Nocne wejście na wulkan Teide Checklista : 

  • Czołówka 
  • Ciepłe ubrania (czapka, rękawiczki, bluza i niech nie zmyli Was ciepło Kanaryjskiej wyspy)
  • Duży plecak (żeby po wschodzie słońca te wszystkie ciepłe gadżety gdzieś schować )
  • Krem z filtrem! 
  • Zapas wody i jedzenia (przed Wami długa droga)
  • Wygodne trekkingowe buty 
  • Powerbank (nigdy nie wiadomo, kiedy uratuje Ci tyłek) 

Przed Wami wpis zdecydowanie z kategorii „ahoj przygodo”. Nocne wejście na Teide to przede wszystkim niesamowite przeżycie, to wyjątkowa górska wyprawa, która pozostanie z Wami na zawsze. 

Dla kogo? Dla wszystkich spragnionych wrażeń! Nie wymaga alpinistycznych umiejętności i przygotowania Ironman’a, choć kondycja, silne nogi i górska determinacja – wskazane. Trasa jest długa, bywa męcząca, ale gwarantuję, że okoliczności tej wędrówki połączone z nutką adrenalin, będą napędzać każdy kolejny krok. 

No to lecimy, króciutko tematem wstępu : 

🌋 Teide – 3781 m.n.p.m i około 7500 m od dna morza.

Najwyższy szczyt Hiszpanii i jednocześnie najwyższy szczyt, całego zbioru, wszystkich wysp atlantyckich. Ten czynny wulkan zlokalizowany jest na terenie Parku narodowego Teide, który zachwyca unikatową aurą, wulkanicznych formacji skalnych, pośród których rozciągają się posępne języki zastygłej lawy.

Podczas naszego pobytu na Teneryfie decydujemy się na nocne zdobycie tego szczytu. Jest to wydarzenie, jedyne w swoim rodzaju, a sam Picco del Teide obdarowuje nas niezapomnianym spektaklem, rozpoczynającym się wraz ze wschodzącym słońcem. 

Dlaczego nocą ?

Wejście na Teide możliwe jest tylko po uprzednim uzyskaniu pozwolenia w postaci wejściówki wydawanej przez Park Narodowy Teide. Można uzyskać je online na stronie: https://www.volcanoteide.com/pl

Codziennie udostępnianych jest zaledwie 200 zezwoleń, a zainteresowanie jest spore, więc jeśli chcecie zdobyć wulkan Teide w klasyczny sposób, zadbajcie o „papiery” z odpowiednim wyprzedzeniem (nawet kilka miesięcy przed planowaną wycieczką). Dodatkowo, na wulkan Teide można wjechać kolejką, której stacja początkowa mieści się na wysokości 2356 m, a końcowa na wysokości 3555 m. Można, ale po co?! My zdecydowanie wybieramy opcję nieco bardziej ekstremalną i bezsprzecznie bardziej ekscytującą, czyli wejście w godzinach nocnych. Tak, by wraz z rozpoczynającym się dniem, znaleźć się na szczycie wulkany, a do godziny 9.00 rano zdążyć przejść przez ‚furtkę’ na wysokości stacji kolejki, zanim możliwe to będzie wyłącznie dla posiadaczy przepustek.

Zaczynamy – nocne wejście na wulkan Tedide 

(legalne 😅, ale bez konieczności legitymizowania się pozwoleniem Parku Narodowego)

Dzień poprzedzający naszą wędrówkę w całości przeznaczyliśmy na przygotowania do trasy, a przede wszystkim na wyspanie się, bo wyruszać będziemy w środku nocy. 

Rezerwujemy cudowny apartament w obiekcie El Refugio de Maria w miejscowości La Orotava. Polecam z pełną odpowiedzialnością. Nieduży, ale przepiękny, czysty apartament, wspaniali właściciele, przepyszne jedzenie i wszystko w przystępnej cenie. Idealne miejsce, żeby odpocząć i przygotować się do wyprawy na Teide. Jak wyglądały nasze przygotowania? Zjedliśmy wspaniałą kolację na dziedzińcu El Refugio de Maria, zrobiliśmy zakupy, przygotowaliśmy kanapki i spakowaliśmy plecaki.  Około godziny 17.00 stwierdzamy, że wszystko gotowe, zaznaczamy w GoogleMaps współrzędne parkingu w Parku Narodowym Tedide. Około godziny 17.00 kładziemy się spać. 

Nasza wyprawa rozpoczyna się pobudką o 1:30 w nocy o 2:05 wsiadamy do auta i wyruszamy w trasę do Parku Narodowego Teide. Droga zajmuje nam niecałą godzinę. Na wysokości około 2400 m.n.p.m. zostawiamy auto na jednym z dwóch wyznaczonych miejsc parkingowych 

(trasa z El Refugio de Maria i parkingi w Parku Narodowym na mapce)

Równo 3:00 w nocy wyruszamy na szlak! Większość opisów, które znaleźliśmy w Internecie, mówiło o średniej długości trasy na szczyt od 5 do 7 godzin. Nam udało się pokonać tą trasę w 4,5 godziny. Ale przyznaję, że presja czasu znacząco podkręcała nasze tempo. Dlaczego czas jest tak istotny? Całą wędrówkę, trzeba zaplanować, tak by zmieścić się w czasie, w którym można przejść przez „bramki kolejki” bez oficjalnego pozwolenia, a na szczycie czyli Pico del Teide przeżyć niezapomniany, moment wschodu słońca. Zbyt wczesne wejście na szczyt wulkanu, grozi poważnym wyziębieniem. Temperatury nocą na takich wysokościach są niskie, nawet na Teneryfie.

Pierwsza część trasy z parkingu do wejścia na szlak, mija szybko, idziemy wzdłuż drogi, ale na szczęcie o trzeciej w nocy, bardzo nieliczne grono turystów, przybywa do Parku Narodowego Teide. Jest ciemno i chłodno, ubieramy rękawiczki i czapki. Maszerujemy prowadzeni światłem naszych czołówek, aura iście tajemnicza, atmosfera ekscytująca. 

Wejście na szlak – tablica informacyjna.

Kolejna część trasy, to dość długa wędrówka przez bezkresne melancholijne, „księżycowe pola”, droga jest szeroka, nawierzchnia to drobny żwirek lub małe kamyczki, nachylenie ciągle jeszcze niewielkie, bardzo przyjemny nocy spacer, będący preludium naszej wyprawy. Już na tym etapie doświadczamy niepowtarzalnej przyjemności, jaką daje nam obserwacja nieba. Gwiazdy widać tutaj jak na dłoni, świecą mocno i są ich miliony. Fantastyczny widok. Księżyc oświetla drogę, naturalne światło nocy, jest na tyle mocne, że wyłączamy czołówki. 

Wędrujemy tak, żwawo i radośnie pośród nocy, aż naszym oczom ukazują się one – Jaja Teide „Los Huevos Del Teide”! Ogromne gazy, kształtne, okrągłe, ciemno grafitowe kule. Te niezwykłe formacje, ukształtowały się na zasadzie „kuli śnieżnej” podczas wybuchu wulkanu i jest to w rzeczywistości zastygnięta lawa w postaci idealnie gładkich, ogromnych kul. Wyglądają imponująco, robimy pamiątkowe zdjęcie i ruszamy dalej. 

Jaja Teide
„Los Huevos Del Teide”

Kierujemy się we stronę schroniska Altavista, tam wyznaczyliśmy sobie punkt naszego pierwszego postoju. Nachylenie trasy nieco się powiększa, jednak droga jest cały bardzo przyjemna. Szlaki są dobrze oznaczone i mimo panujących ciemności, bez problemu odnajdujemy właściwą ścieżkę. Ostatnie podejście przed samym schroniskiem jest trochę bardziej wymagające, jednak nogi niosą nas same, na zasłużony posiłek regeneracyjny. Docieramy do nieczynnego (w nocnych godzinach) schroniska na wysokości 3 260 m n.p.m. Kanapki smakują wyśmienicie, zdejmujemy pierwsze odzienia wierzchnie i ruszamy dalej. 

Refugio Altavista 3260 m n.p.m. – pierwszy odpoczynek na trasie

Ruszamy, przed nami następny etap wędrówki – droga w kierunku górnej stacji kolejki. Przewyższenia robią się coraz bardziej odczuwalne, szybkie tempo powoli daje się we znaki i z każdym kolejnym metrem odczuwamy, że „wspinaczka” nabiera charakteru. Po około czterech godzinach od startu docieramy do bramki kolejki – jesteśmy na wysokości 3555 metrów n.p.m – na wymarzony szczyt Picco del Teide zostało nam już „tylko” 200 m. Przechodzimy obok pustej „budki” w której każdego dnia o godzinie 9.00 pojawia się pracownik Parku, by kontrolować pozwolenia na wejście. Jest przed godziną 7.00 rano jesteśmy zmęczeni i szczęśliwi. Tutaj trasa robi się łagodniejsza, kilkanaście minut idziemy płaskimi, kamiennymi ścieżkami, aby dotrzeć do ostatniego etapu naszej nocnej wycieczki. 

Rozpoczynamy „atak szczytowy” przed nami zaledwie 200 metrów, ale jak się okazuje, nie będzie to bułka z masłem. Zaczynamy odczuwać pierwsze symptomy wysokości na której się znajdujemy. W atmosferze znajduje się coraz mniej tlenu, pojawiają się zawroty głowy, coraz trudniej się oddycha, ale nic to bo osiągnięcia celu zostało już tak niewiele. Przed samym szczytem pojawiają się krótkie fragmenty z łańcuchami, podejście jest dosyć strome. Dookoła unosi się intensywny zapach siarki, która wydobywa się spomiędzy skał małymi, gęstymi chmurami, przynosząc podmuchy gorącego powietrza. Jest godzina 7.20 zaczyna świtać, jesteśmy już prawie na szczycie, pod nami gruba warstwa gęstych obłoków, a nad nią intensywnie pomarańczowa łuna wschodzącego słońca. 

Pico del Teide – atak szczytowy

O godzinie 7.30 zdobywamy szczyt! Jesteśmy zmęczenia, ale emocje sprawiają, że na mojej twarzy pojawiają się łzy wzruszenia. To naprawdę ekscytujący moment. Niebo z pomarańczowego robi się ogniście czerwone, naszym oczom ukazuje się powoli wschodzące Słońce. Napawamy się urokiem tych bajecznych chwil na szczycie wulkanu, w towarzystwie satysfakcji z osiągniętego celu. Na kilka minut przed godziną 8 rano rozpoczyna się spektakularne widowisko, w którym główną rolę odgrywa iluminacja brzasku, cień góry i malownicze barwy nieba. Na zdjęciach udaje się uchwycić, ten zjawiskowy, ulotny moment, gdy gorące, rozżarzone słońce oświetla czubek wulkanu, na którym stoimy prezentując dumnie jego cień, na tle rozpraszających się chmur i błękitno – pomarańczowego nieba. Wyczerpująca, nocna wspinaczka, wynagrodzona takim, wręcz majestatycznym momentem. 

Wschód Słońca na wulkanie Teide
Wschód Słońca na wulkanie Teide
Cień Teide na którym stoimy prezentujący się na tle chmur

Ostatnie spojrzenia na ten zachwycający krajobraz, kilka „piątek” przybitych z poznanymi na szczycie zdobywcami. Trzeba uciekać. Po godzinie 9.00 przejście, przez punkt stacji kolejki możliwe jest już tylko z pozwoleniem, którego przecież nie posiadamy. Ostatnia część tej fascynującej przygody – powrót na parking. Schodzimy tą samą trasą, ale pisane są nam zupełnie nowe doznania. Na szczyt wchodziliśmy w absolutnej ciemności, teraz możemy delektować się unikatowym „Marsowym” pejzażem góry i rozległym horyzontem. Jesteśmy szczęśliwi i bardzo zmęczeni. Powietrze nagrzewa się coraz bardziej. Zdejmujemy kolejne warstwy naszych ubrań, skórę obficie zabezpieczamy kremem z filtrem UV. Pierwsza część trasy nieco bardziej skalista i stroma, mijamy schronisko, dalej długo wędrujemy przez żwirowe zbocza góry, docieramy do sławetnych „jaj Teide”, wędrujemy dalej, by po 4 godzinach dotrzeć do parkingu.

Kamieniste zbocza Teide

Droga powrotna na parking

Cała wyprawa była niezwykle ekscytującą przygodą. 🌋 Wschód słońca na najwyższym szczycie Hiszpanii, pozostawił w Nas oszałamiające wrażenia. Szczerze polecam tą formę zdobycia wulkanu  wszystkim, którzy kochają górskie wędrówki i odrobinę adrenaliny. 


Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Jedziemy tam !

©2026 jedziemytam.pl | Powered by SuperbThemes