SYCYLIA – Największa wyspa na Morzu Śródziemnym, która z Wyspami Liparyjskimi, Egadami, Pelagijskimi i Pantellerią tworzy autonomiczny region Włoch.
Nazywana jest Wyspą Słońca, gdyż to właśnie na Sycylii notuje się największą w całej Europie ilośc dni słonecznych. Pachnąca kwitnącymi gajami pomarańczowymi i drzewami migdałowca, słodką wonią hibiskusów i palmam daktylowych. Aromatyczną włoską kawą, pizzą opalaną w piecu i najlepszą wersjąkuchni Śródziemnomorskiej.
Bogata historia Sycyli pozostawiała po sobie unikatowe pamiątki w postaci cennych zabytków architektury starożytnej, wspaniałych historycznych miast i czarujących swym romantycznym klimatem, dawnych osad rybackich osad. Ale Sycylia to to przede wszystkim bajeczne krajobrazy, wspaniała, różnorodna linia brzegowa, lazurowe morze, bogata fauna i flora, a także zjawiskowo piękny obszar masywu Etny – największego wulkanu Europy.
Gdzie byliśmy? Co zwiedziliśmy i jakie towarzyszyły nam wówczas emocje.
Zapraszam na wspomnienie naszego sycylijskiego „Road Trip”, podczas którego zwiedziliśmy wiele wyjątkowych miejsc. Codziennie pokonywaliśmy spore odległości, każdego dnia śpiąc w innej miejscowości.
📅 Kiedy zwiedzaliśmy? W połowie listopada
🚘 Jak podróżowaliśmy? Wypożyczonym samochodem
🛌 Co z noclegami? Rezerwowaliśmy na miejscu, przeważnie spontanicznie, głownie poprzez aplikację booking.
Najważniejsze miejsca i atrakcje na naszej trasie, o których przeczytasz we wpisie:
- Giardini Naxos
- Gole dell Alcantara
- Isola Bella
- Taormina
- Etna
- Millazo
- Laghetti di Marinello
- Cefalù
- Palermo
- Mondello
- Segesta – Natural Spa of Segesta
- San Vito Lo Capo
- Zingaro Nature Reserve
- Valley of temple Agrigento
- Scala dei Turchi
- Avola
- Spiaggia Naturista di Marianelli
- Noto

Zaczynamy!
Dzień 1
Lotnisko Katania – wylądowaliśmy. Oto i ona – Sycylia.
Na lotnisku, kierujemy się do biura firmy, w której zarezerwowaliśmy nasze auto, formalności idą sprawnie, odbieramy kluczyki i ruszamy w naszą sycylijską podróż. Ciao avventura!
Pierwsza destynacja:
Giardini Naxos – turystyczne nadmorskie miasteczko z rozbudowaną infrastukturą gastronomiczno-rozrywkową i oczywiście bogatą bazą noclegową. Mimo swojego typowo wakacyjnego charakteru, to bardzo urokliwe, estetyczne i zadbane miejsce. W listopadzie dodatkowo zdecydowanie spokojne. To tutaj rozpoczynamy naszą sycylijska przygodę. Wypijamy pierwsze włoskie esspreso i zjadamy pierwszą pizzę.



Chwila odpoczynku, spacer wzdłuż wybrzeża, szybkie zakupy i ruszamy dalej w kierunku Wąwozu Alcantara.
Gole dell Alcantara – czyli wąwóz na rzece Alkantaria. Położony u podnóża Etny park botaniczno-geologiczny. Niezwykła konstrukcja, wysokich na kilkadziesiąt metrów bazaltowcyh skał, powstała w skutek połączenia dwóch żywiołów. Wypływająca z krateru wulkanu rozżarzona lawa, w zetknięciu z lodowatym nurtem rwącej rzeki przyczyniła się do powstania tego miejsca, nadając ścianom wąwozu unikatowe kształty ogromnych kamiennych słupów. Gole dell Alcantara to chętnie odwiedzana sycylijska atrakcji turystycznych na łonie przyrody. Wąwóz można zwiedzać na dwa sposoby, ścieżkami spacerowymi wyznaczonymi na szycie bazaltowych skał, oglądając płynącą rzekę z góry, lub przeprawiając się wąwozem wzdłuż rzeki, w specjalnych wysokich kaloszach, które można wypożyczyć na miejscu. Ta forma zwiedzania kanionu wydaje się być najbardziej atrakcyjna, jednak możliwa jest tylko wówczas, kiedy stan wody pozwala na swobodne przemieszanie się jej korytem. W okresie naszego pobytu, rzeka po deszczach była wzburzona, dlatego wąwóz podziwialiśmy spacerując górnymi partiami Parku Narodowego Alcantara. Bujna roślinność, zachwycające kwiaty i kolorowo kwitnące krzewy, ogród sukulentów, balkony widokowe z których rozciąga się widok na mętną, turkusową rzekę i spływające z bazaltowych skałach wodospady. Piękne i zdecydowanie unikatowe okoliczności przyrody, miejsce warte odwiedzenia.


Następny przystanek Taormina i jej nadmorska wizytówka, czyli Isola Bella
Isola Bella – oznacza „Piękna Wyspa” nic dodać, nic ująć. Taka właśnie jest. Isola Bella, to w zasadzie fragment plaży należący do Taorminy, usytuowany u podnóża miasta. Plaży połączonej z wyspą. Dno morza jest tutaj kamieniste, a woda ma wspaniały lazurowy kolor. Na maleńką, skalistą wysepkę, porośniętą bujną zielenią możemy przejść po cienkim pasie lądu łączącym ją z plażami zatoczki. Ta okolica ma w sobie coś absolutnie romantycznego i wyjątkowego. Nie bez powodu Isola Bella nazywana Perłą Morza Jońskiego.



Czas ruszać dalej. Zwiedzanie Taorminy rozpoczęliśmy od poziomu morza, teraz ruszamy dalej, ku górze, aby dotrzeć do serca tego miasteczka.
Taormina – jedno z najpiękniejszych miasteczek na Sycylii, choć konkurencja jest duża, to Toaromina bezsprzecznie zasługuje na wysoką lokatę w tym rankingu. Już samo położenie tego miasta jest wyjątkowe. Rozpościera się ono bowiem, pomiędzy stromymi zboczami zielonych gór, a pasmem lazurowego wybrzeża morskiego. Spektakularne tło miasta stanowi widok na wulkan Etna, najpiękniej prezentujący się z placu Pizza IX Aprile. Taormina przepełniona jest kolorami, zdobieniami, zachwycającą sztuką i architekturą, których najbardziej charakterystyczną formą są Teste di Moro – sycylijskie głowy z ręcznie malowanej ceramiki. Na samym szczycie maista znajduje się wykuty w skale Teatr Antyczny. Taormina to taka Sycylia w pigułce, jest tu wszytko co na Wyspie Słońca najpiękniejsze.




I tak pierwszy dzień dobiega końca, na nocleg wracamy do Giardini Naxos, w samej Taorminie baza noclegowa jest niewielka, a ceny dosyć wysokie, nam natomiast zależy już tylko na odpoczynku. Następnego dnia czeka nas wielka przygoda. Pobudka o świcie. Ruszamy na Etnę!
Dzień 2
Plan naszej wycieczki ze względów logistycznych, ułożył się tak, że już drugiego dnia, czekała na nas jedna z najwspanialszych atrakcji na Sycyli. Wyprawa na Etnę. Nie mieliśmy czasu na pożądane przygotowania, bo dzień pierwszy wykorzystaliśmy na dwieście procent, nie zostawiając sobie nawet czasu na zakupy. Nie szkodzi, robimy je po drodze, w jedynym otwartym o tak wczesnej porze miejscu, czyli na stacji benzynowej. Gotowe kanapki, zapas wody mineralnej, jakieś batoniki i krem z wysokim filtrem UV. O wejściu na Etnę trochę czytaliśmy, ale nie wyznaczamy sobie konkretnych celów. Jest druga połowa listopada, dzień kończy się szybko, więc czasu nie będziemy mieli wiele. Nie wiemy czy uda się nam wejść na sam szczyt i jak daleko dojdziemy, ale jedno jest pewne, będziemy wędrować tak długo i wysoko, jak tylko będzie to możliwe.
Etna – Nawiększy i najwyższy czynny wulkan w Europie. Całkowita powierzchnia wulkanu wynosi około 1 250 km2, to obszar ponad dwa razy większy niż wielkość Warszawy. Wysokość Etny obecnie wynosi 3357 m n.p.m (wysokość aktywnych wulkanów jest zmienna). W 2013 Etna została wpisana na światową listę dziedzictwa UNESCO. Ten gigantyczny wulkan ma cztery kratery centralne (szczytowe) i kilkaset mniejszych kraterów zlokalizowanych na obszarze całego masywu. Te wszystkie liczby robią wrażenie, ale prawdziwy majestat Etny odczuwa się wszystkimi zmysłami, gdy tylko staje się u jej stóp.
Już sama trasa dojazdowa rozbudza wyobraźnię i robi na nas wrażenie. Z każdym kilometrem krajobraz coraz bardziej się zmienia. Coraz mniej roślin, coraz więcej żwiru. Porośnięte mchem skały i wielkie głazy, gdzieniegdzie widać czarne języki zastygniętej lawy. Jedziemy krętą drogą, wysoko do góry, a przed nami cel naszej podróży majestatyczna Etna. Punktem wyjściowym na wulkan jest schronisko Rifugio Sapienza, które znajduje się na wysokości 1900 m.n.p.m. Auto zostawiamy na jednym z dużych parkingów, ubieramy wygodne buty, do placków pakujemy bluzy i ruszamy. Istnieje możliwość skorzystania z kolejki, która od Rifugio Sapienza dojeżdża na wysokość 2500 m n.p.m. my jednak decydujemy się na wędrówkę. Po niespełna dwóch godzinach docieramy do górnej stacji kolejki Stazione d’arrivo Funivia, po krótkiej regeneracji ruszamy dalej. Naszą wspinaczkę po zboczach wulkanu wyznacza trasa dwóch kraterów, które kolejno zdobywamy. Pierwszy Cratere del Laghetto, stąd wspaniale widać ośnieżony szczyt wulkanu, gdzieniegdzie spod czarnych żwirowych kamieni wydobywa się dym, w powietrzu czuć zpach siarki. Sceneria wokół nas jest iście nieziemska. Wędrujemy dalej docieramy do punktu orientacyjnego Rifugio Protezione Civile. Tutaj zaczyna coraz silniej wiać, temperatura robi się znacznie niższa, a małe płaty śniegu zmieniają się duże, zlodowaciałe czapy. Docieramy w końcu do drugiego z kraterów Crateri Barbagallo na wysokości około 2900 m.n.p.m. widok jaki otwiera się przed nami dosłownie zapiera dech w piersiach. Niestety od początku naszej wędrówki minęło już kilka godzin i powoli zaczyna się ściemniać, wypiliśmy już cale zapasy wody i zjedliśmy wszystkie przekąski. Jednoznacznie pora wracać. Nie zdobędziemy dzisiaj centralnego krateru, ale wcale nas to nie martwi. To co już zobaczyliśmy i emocje jakie odczuwaliśmy podczas tej wędrówki, pozostaną w naszych wspomnieniach na zawsze. Ruszamy zatem w drogę powrotną w kierunku parkingu. Cała trasa zajęła nam około 8 godzin.




To nie była zwykła wycieczka, to było poruszające przeżycie. Pejzaże, niczym kadry wycięte z filmów science fiction, obłoki na wyciągnięcie ręki, cudowne górskie zmęczenie i ta przestrzeń, ta cisza, jakby załamujące płynący czas. Każdemu wybierającemu się na Sycylię, absolutnie rekomendujemy spędzenie jednego dnia na masywie Etny, księżycową sceneria wulkanu, jest po prostu magiczna.



Żegnamy się z Etną i ruszamy w dalszą drogę, do Milazzo. Dzisiaj będziemy już tylko odpoczywać i delektować się wspomnieniami. Na nocleg wybieramy Milazzo.
Milazzo- Nieduże portowe miasto, które stanowi ważny punkt komunikacyjny wyspy. To stąd wypływają promy i jachty turystyczne. Najbardziej popularnym kierunkiem są Wyspy Liparyjskie. Na uwagę zasługuje tutaj zabytkowe stare miasto, czy zamek Castello di Milazzo.
Dla nas Milazzo jest głownie bazą wypadową na następny dzień, decydujemy się jednak jeszcze na krótki spacer po mieście, gdyż wieczorową porą wygląda bardzo urokliwie. To tutaj jemy jedną z najlepszych pizz na wyspie (choć każda pizza na Sycylii smakuje wyśmienicie. Podobno sekretem tego smaku, są dojrzewające w Sycylijskim słońcu pomidory)

Zmęczeni aktywnym i pełnym emocji dniem, kładziemy się spać, by rano wyruszyć w dalszą drogę.
Dzień 3
Millazo – Przed wyjazdem z maista, wypijamy szybkie espresso w klimatycznej, starej kawiarnii w okolicy portu i ruszamy do rezerwatu przyrody. Po drodze zatrzymujemy się na plaży, z której rozpościera się widok na wyspy Liparyjskie, z krateru na wyspie Vulcano wydobywa się gęsty dym,

Laghetti di Marinello – laguna Marinello położona na obszarze Reserve of the Lakes of Marinello Sicily, to rezerwat siedmiu jezior, które wraz ze zmianami wiatrów i prądów morskich, nieustannie modyfikują swoje kształty i rozmiary. Rozległy obszar laguny, to idealne miejsce do spacerowania i odpoczynku. Warto zarezerwować trochę więcej czasu i wykorzystać ten unikatowy tern do plażowania i kąpieli morskich. Rezerwat Marinello położony jest u podnóża wysokiej skały, na której szczycie znajduje się Sanktuarium Czarnej Madonny z Tindari. Bardzo interesująca odmiana, zupełnie inna wersja lini brzegowej cypla Tindari, połączona z urokami słonych jezior, bogatą roślinnością tego obszaru zrobiła na nas duże wrażenie. Miejsce mało popularne, a stanowczo warte polecenia.



Po wspaniałych chwilach spędzonych na łonie natury, ruszmy do Cefalù.
Cefalù – Jedno z najpiękniejszych i najchętniej odwiedzanych Sycylijskich miasteczek. Położone u podnóża potężnej skały Rocca. Warto wdrapać się na jej szczyt, by podziwiać uroki dawnej rybackiej osady ze wzniesienia o wysokości 270 m.n.p.m. Czytając o tym miejscu spotkaliśmy się z określeniem „overtiurist”, którym określa się miejsca totalnie przepełnione ruchem turystycznym. Nam Cefalù pozwoliło się delegować swoim pięknem w spokoju i intymnej atmosferze. Spacerując po miasteczku, czuliśmy się trochę jak odkrywcy, co krok odnajdowaliśmy jakieś tajemne przejście, niezwykłą ukrytą uliczkę, zejście na zabytkowe molo, malutką przystań rybacką, czy kamienną bramę zza której rozpościera się widok na otwarte morze. Wzdłuż skalistego wybrzeża łączącego zabudowania z morzem ukryty jest labirynt, ścieżek, schodów i małych kładek, po których można spacerować, podziwiając zachwycającą architekturę Cefalù. Tutaj znajduje się również niezwykle klimatyczna plaża miejska, wzdłuż której rozciągają się tarasy restauracyjne. W świetle zachodzącego słońca jemy kolację i ruszamy dalej.






Ze spokojnego, romantycznego Cefalù późnym wieczorem, przenosimy się do zupełnie innego klimatu. Big City Life! Zmierzamy w kierunku Palermo.
Do stolicy wyspy docieramy późno, dlatego po krótkim rozpoznaniu okolicy, decydujemy się odpocząć i nabrać sił na jutrzejsze zwiedzanie. Zasypiając słyszymy głosy miasta, jest gorąco i głośno, w powietrzu unosi się niepowtarzalna atmosfera Palermo.
Dzień 4
Palermo – Zacznę nietypowo. Od rady, bo to ważna kwestia. Jeśli tylko możecie, zostawcie auto poza granicami miasta, gdzieś w bezpiecznym miejscu. Skorzystajcie z komunikacji miejskiej, wypożyczycie hulajnogi. Wjazd autem do Palermo jest jak proszenie się o kłopoty. Styl jazdy Sycylijczyków pozostawia wiele do życzenia. Wydaje się często, że przepisy drogowe tutaj nie obowiązują. O pierwszeństwie wjazdu na rondo, decyduje szybkość i stanowczość kierowcy. Wyprzedza i wymija się inne pojazdy, tak z prawej, jak i z lewej strony. Kierunkowskazy nie są potrzebne, a skutery jeżdżą wszędzie, po molo i po chodniku. Można się jakoś do tego wszystkie przyzwyczaić, ale poruszanie się autem po Palermo to już prawdziwa „drama”. Gdy jechaliśmy ulicami tego miasta, całkiem na poważnie zastanawiałam się w jakim celu, postawiono tutaj sygnalizację świetlną? Na pewno nie chodziło bowiem o bezpieczeństwo pieszych i organizacje ruchu drogowego. Także uwierzcie mi na słowo – miejsca parkingowego i tak nie znajdzie, a zaoszczędzicie sobie wiele nerwów. Auto w centrum Palermo to nie jest dobry pomysł.
Wracając już do historii naszej podróży. Wczesnym porankiem rozpoczynamy zwiedzanie Palermo.
Na pytanie co zobaczyć w Palermo, nie jest łatwo odpowiedzieć w kilku zdaniach. Jeszcze trudniej jest, kiedy mamy na zwiedzanie tylko jeden dzień. Palermo bowiem z punktu widzenia architektury, kultury i sztuki jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miast w Europie. Znajdziecie tutaj kilkadziesiąt kościołów, reprezentujących różne style architektonicznie takie jak gotyk, barok czy renesans, a wśród nich takie perły jak Katedra Najświętszej Marii Panny, zachwycające place w centrum miasta, ze wspaniały barokowym Quattro Canti na czele, wystawne pałace, muzea, teatry, opery, parki i zielone skwery, a także ogród botaniczny, czy Katakumby Kapucynów. Aż dwanaście obiektów w tym mieście zostało wpisanych, na świata listę dziedzictwa UNECSO. Warto zrobić sobie listę i w wygodnych butach ruszyć ulicami tego miasta, bo dziedzictwo Palermo, wzbudza autentyczny zachwyt i uwodzi swoim pięknem. My wyznaczyliśmy sobie trasę, wybierając, najważniejsze naszym zdaniem miejsca, które chcemy zobaczyć i ruszamy szlakiem zachwycającej swoją różnorodnością architektury Palermo.




Ale to nie wszystko. Palermo, to nie tylko zabytki. Nie wystarczy biegać od kościoła do pałacu, aby poczuć klimat tego miasta. Tutaj po prostu trzeba pobyć. Powłóczyć się ulicami, zabłądzić gdzieś w jego „zakazane” obszary. Poczuć uliczny folklor i atmosferę ogromnych targowisk miejskich. Zobaczyć dzielnice biedy. Zachłysnąć się kolorami wspaniałego Street Artu i zjeść Sycylijski Street Food.





Palermo to piękno i chaos, to szykowność i tandeta, to zabytki i ruiny. Palermo jest miastem kontrastów. Można je pokochać i przeklinać jednocześnie.
Dzień w największym Sycylijskim mieście okazał się być bardzo intensywny, wypełnił wszystkie nasze zmysły tak licznymi bodźcami, że poczuliśmy ogromne zmęczenie, pomimo tego, dla nas był to punkt obowiązkowy na mapie Sycyli, a atmosfera Palermo, a atmosferę Palermo będziemy wspominać wielokrotnie.
Wracając z tętniącej życiem i głośnej „stolicy” wyspy, postanawiamy odpocząć na chwilę od miasta, wsłuchując się w szum morza. Jedziemy do pobliskiego Modello.
Mondello – Kurortowe miasteczko ze wspaniałą, piaszczystą plażą, wzdłuż której rozciąga się turystyczna infrastruktura. „Ufff jaki tu spokój” to pierwsza myśl jaka pojawiła się w naszych głowach, gdy usiedliśmy na plaży. Przed nami krystalicznie czyste, lazurowe morze, szerokie pasmo żółtego pisku i promenada z plażowymi barami i restauracjami. Przyjemne miejsce do odpoczynku. Popularna miejscowość wypoczynkowa.


Ruszamy dalej, słońce powoli chyli się ku zachodowi. Wybraliśmy już miejsce na nocleg i powoli zmierzamy w tym kierunku. Nie mamy już w planach nic, poza dotarciem do apartamentu i odpoczynkiem. Plany jednak mają to do siebie, że czasami ulegają zmianom i tak było w tym przypadku.
Segesta – Natural Spa of Segesta – Miejscowość Sagesta w prowincji Trapanii najbardziej znana jest z imponujących odkryć archeologicznych, ale to również obszar bogactwa geotermicznego Sycyli. Jak to zwykle bywa w takich miejscach, powstał tutaj kompleks wypoczynkowy z gorącymi leczniczymi basenami, ale kilkanaście metrów za eleganckim hotelem, gdzieś w zaroślach, za wysokimi trawami, czekają na nas dzikie baseny termalne. Zostawiamy auto na bezdrożu, ubieramy stroje kąpielowe, zabieramy ręczniki i ruszamy. Przedzieramy się przez wysokie trzciny, przeprawiamy przez ciepłą rzekę, zupełnie nie widząc drogi, kierujemy się w stronę, z której dobiegają jakieś głosy. Tak oto docieramy do Natura Spa of Sagesta. Dwa zbiorniki, przypominające trochę małe bajorka, wypełnione leczniczą, gorącą wodą. Na miejscu jest kilka osób, to głownie miejscowi, którzy jak się dowiadujemy regularnie spotykają się tutaj wieczorami, na wspólnych kąpielach. Absolutnie ich rozumiemy, taki wieczór na dzikich termach, to prawdziwa frajda i wspaniała przygoda.



Takiej atrakcji nie spodziewaliśmy się na Sycylii. Bardzo pozytywne zaskoczenie.
Po tym jakże przyjemnym przerywniku, ruszamy w dalsza drogę do San Vito Lo Capo, najwyższa pora na odpoczynek.
San Vito Lo Capo – to turystyczne miasteczko, było kiedyś typową wioską rybacką. Niezwykle malowniczo położone u stóp Góry Monte Monaco, słynie z jednej z najpiękniejszych plaż na wyspie, nazywanej w niektórych opracowaniach sycylijskimi Karaibami. Trzeba przyznać, że tutejsza plaża jest na prawdę wspaniała, długa szeroka i czysta, drobny, jasny pasek i laurowe morze. Czego chcieć więcej. To miejsce zdecydowanie zachwyci każdego amatora plażowania i morskich kąpieli. My będziemy stąd wyruszać na kolejną przygodę.


Dzień 5
O poranku wyjeżdżamy z pensjonatu w San Vito Lo Capo. Wcześniej robimy jeszcze szybkie zakupy w lokalnym supermarkecie i biegniemy w kierunku plaży, bo zobaczyć ją jeszcze raz, tym razem o poranku. Jedziemy do miejsca, które potem będziemy wspomnieć jako najpiękniejszy punt naszej podróży po Sycylii.
Zingaro Nature Reserve – Rezerwat Przyrody Zingaro powstał w 1981 roku i był pierwszym tego rodzaju chronionym obszarem na Sycyli. Jego powierzchnia zajmuje 1650 hektarów z czego 7 km trasy rozciąga się wzdłuż wybrzeża. Jednogłośnie stwierdzamy, że to jedno z najpiękniejszych miejsc na wyspie. Przejście przez trasę rezerwatu jest jak złączenie się z naturą, jak podróż, w głąb jej piękną, które odczuwa się każdą częścią swojego ciała.
Wybraliśmy trasę wzdłuż lini brzegowej, która prowadzi przez sześć zachwycający plaż. W sezonie wakacyjnym rezerwat podobno bywa zatłoczony, jednak w okresie naszego pobytu na wyspie, wszystkie te wspaniałe zatoki mieliśmy praktycznie na wyłączność. Dziewiczy fragment wybrzeża Sycylii. Obcowanie z bogactwem unikatowej fauny i flory na tym obszarze, gwarantuje niezapomniane przeżycia.
O naszej bajecznej przygodzie w rezerwacie Zingaro przeczytać można w osobnym wpisie do którego zapraszam. Podaję tam praktyczne informacje, dotyczące zwiedzania rezerwatu i opisuję trasę, którą przeszliśmy w tym wspaniałym miejscu:







Późnym wieczorem wracamy do San Vito Lo Capo, postanawiamy zakończyć dzień zgodnie z naszą sycylijską tradycją. Zamawiamy pizzę i lokalne wino, potem wybieramy się jeszcze na krótki wieczorny spacer po miasteczku i wracamy do pensjonatu, aby przygotować się do kolejnego dnia podróży.

Dzień 6
Wyruszamy o świcie, pierwszy punkt na naszej trasie
Valley of temple Agrigento – Dolina Świątyń, to rozległy park archeologiczno-krajobrazowy wpisany na światową listę dziedzictwa UNESCO. Zespół kilku, bardzo dobrze zachowanych obiektów archeologicznych, z których większość pochodzi z około V w.p.n.e. Zabytki starożytnej architektury, nie należą do grupy naszych ulubionych turystycznych atrakcji, dlatego nie zdecydowaliśmy się na „pełnoprawne” zwiedzanie i wejście na teren parku, ale robimy krótki spacer po okolicy, aby przyjrzeć się monumentom z zaprzeszłych czasów. Część świątyń zlokalizowana jest na wzniesieniach, są dobrze widoczne również z nieco dalszej odległości.

Kolejny punkt na naszej trasie, popularne, pocztówkowe wręcz miejsce
Scala dei Turchi – czyli tak zwane Schody Tureckie w miejscowości Porto Empedocle. To imponującyh rozmiarów wapienny klif, o czysto białej barwie, gładkiej, sprawiającej wrażenie „wyszlifowanej” strykturze, który na całej swojej rozległej przestrzeni układa się w formację schodów. Wspinanie się po jasnej skale z widokiem na rozległą panoramę Morza Śródziemnego, to idealne miejsce na romantyczny spacer. Nam sprawiło wiele radości i zachwytem przechadzaliśmy się po wysokim klifie w unikatowej scenerii. Nie jest to atrakcja całodniowa, ale warto zaplanować ją „po drodze”. Białe barwy wapiennych schodów, odbijające promienie słońca w towarzystwie turkusowego wybrzeża morskiego robią wrażenie.


Dzisiaj przed nami długa trasa, musimy nadgonić trochę kilometrów, dlatego wybieramy punkt na mapie do którego planujemy dotrzeć i ruszamy w drogę, nocleg zarezerwowany, jedziemy do miejscowości Avola.
Dzień 7
Avola – Niegdyś mały port rybacki, dzisiaj turystyczne miasteczko z piękną i szeroką plażą, słynące z najpopularniejszego sycylijskiego wina. Nero d’Avola to znany, autochroniczny szczep sycylijskich winogron, doceniania przez koneserów czerwonego, wytrawnego trunku na całym świecie. To właśnie w Avola rozpoczęła się historia tego wina. Tutaj rownież produkowany jest, jeszcze jeden alkoholowy specjał, który stał się cenionym towarem eksportowym – Vino alla Mandorla czyli słodkie sycylijskie wino migdałowe.

Wczesnym rankiem wyruszamy na plażę, by jak najlepiej wykorzystać ostatni dzień naszej sycylijskiej podróży.
Spiaggia Naturista di Marianelli – Piękna piaszczysta plaża znajdująca się na terenie rezerwatu Oasi Faunistica di Vendicari, pomiędzy dwoma równie urokliwymi plażami Eloro i Calamosche. Ta naturystyczna plaża jest niezwykle czysta i kameralna. Miejsce to jest odosobnione, trochę trudniej dostępne, ale zdecydowanie warte odwiedzenia. Nie tylko dla fanów nagiego opalania się, przestrzeni jest tu bardzo dużo, a plażowiczów niewiele. Łatwo tu znaleźć ustronne miejsce. Plaża nie jest bardzo popularna i nie da się do niej dojechać, trzeba przejść się krótkim spacerem, zostawiając auto, przed obszarem rezerwatu. W okresie naszej podróży, byliśmy tutaj jednymi wypoczywającymi. Plaża otoczona jest gajami cytrynowymi i migdałowymi, pomiędzy którymi rozpościerają się niskie wydmy. Kameralne, ustronne i przepiękne miejsce.



Po plaży przyszedł czas na obiad, zjemy go dzisiaj w wyjątkowym miejscu:
Noto – Zachwycające miasteczko okrzyknięte stolicą sycylijskiego Barku. Centrum miasta w 2002 roku zostało wpisane na światową listę dziedzictwa UNESCO. Wznoszą się tutaj przepiękne barokowe budowle, w kolorze gęstego miodu. Błądzimy trochę pośród wąskich uliczek, wspinamy się po wysokich schodach między zdobionymi fasadami budynków, przechadzamy po dostojnych placach i podziwiamy finezyjną architekturę kościołów i katedr. Miasto wyróżnia się niezwykłym, romantycznym klimatem. Warto spędzić tutaj trochę czasu. Noto jest piękne.




Południu na niebie zbierało się coraz więcej, ciemnych, gęstych chmur. Na wieczór wybraliśmy zwiedzanie pięknego, antycznego miasta Syrakuzy. Niestety pogoda pokrzyżowała nam szyki.
Syrakuzy – a raczej plan zwiedzania Syrakuz. Bo nie udało się zrealizować, tego punktu podróży. Po pięknym słonecznym poranku na plaży, w godzinach w których zwiedzaliśmy Noto, nad miastem zebrały się gęste chmury. Wieczorem, zaczęło padać. Łagodny deszcz, szybko zamienił się w ulewny opad, bez perspektywy na zmiany prognozy. Wspominam o Syrakuzach, bo bardzo chcieliśmy zobaczyć to miejsce. Tak już czasem jest, że okoliczności weryfikują nasze plany. To historia o tym, że czasami trzeba odpuścić. Jeśli warunki atmosferyczne zupełnie nie sprzyjają zwiedzaniu miasta, może to znak, by na Sycylię wybrać się raz jeszcze? Syrakuzy pozostają zatem pretekstem do powrotu na Wyspę Słońca.
Postanawiamy skosztować specjałów regionu, czyli sycylijskiego wina migdałowego i czerwonego wytrawnego Nero d’Avola. W strugach deszczu jeździmy po miasteczku Avola poszukując miejsca w którym znajdziemy oryginalne produkty. Rozpytujemy lokalsów i po chwili podjeżdżamy pod winiarnię, w której poza alkoholowymi specjałami można skosztować i kupić wiele innych lokalnych produktów. Zaopatrujemy się w wino i krem pistacjowy i idziemy na ostatnią, przepyszną sycylijską pizzę. Po kolacji, jedziemy prosto do naszego apartamentu, by w towarzystwie lampki migdałowego wina, spakować się na jutrzejszy lot i podsumować wspaniale Sycylijskie wakacje.
Dzień 8
Wracamy do domu. Auto umyte, przygotowane do oddania, GPS ustawiony na lotnisko. Do zobaczenia Wyspo Słońca.
To były niezpomniane chwile. Sycylia jest tak piękna, tak barwna i różnorodna jak wszystkie emocje i przeżycia, które towarzyszyły nam podczas jej poznawania. Księżycowe pejzaże w Parku Narodowym Etny, czy bajeczne widoki wspaniałego Rezerwatu Zingaro. Turkusowe morze w San Vito Lo Capo, dzika Plaża Marinello i kontrasty kolorów na Scale dei Turchi. Wszystkie te cudowne miasteczka, zachwycająca Taormina, pocztówkowe Noto, romantyczne Cefalu. Szalone i pełne skrajności Palermo i dzikie Spa na gorących źródłach Sagesta, czy niesamowite formacje skalne w Parku Alcantara.
Każdy kilometr naszej trasy po Wyspie Słońca otwierał przed nami wyjątkowe widoki. Każdy posiłek tutaj był prawdziwą ucztą. Sycylia jest piękna, Sycylijczycy wspaniali, a nam wyspa spodobała się tak bardzo, że wrócimy tu kiedyś, bo zostało jeszcze wiele do zobaczenia, a klimat tego miejsca przyciąga jak magnez.